Zwierzęta łagodzą obyczaje w rodzinie.
Nazywam się Codi. Uczę dzieci radości i odpowiedzialności!

 

Codi

Codi, sierpień 2015

Zwierzak w domu – nic na siłę!

Od sześciu miesięcy w naszym domu mieszka kot. Nazywa się Codi, na cześć bohatera filmu „Na fali”.

Otóż okazuje się, że aby wpływ zwierzęcia przyniósł oczekiwane rezultaty dla dziecka, nie może być on w żaden sposób z góry narzucony. U nas proces decyzyjny trwał kilka tygodni  i przebiegał z pełnym udziałem dzieci. Wspólnie rozmawialiśmy na temat plusów oraz minusów posiadania zwierzaka w domu. Wybraliśmy kota. Planowaliśmy miejsce dla kota, choć jak zapewne wszyscy właściciele kotów wiedzą, że to kot na bieżąco wybiera sobie miejsce, które mu najbardziej odpowiada. Ale my to wiemy dopiero teraz. Wybieraliśmy imię i zabawki za obopólną zgodą. Dzięki temu teraz radość z posiadania kota mnożymy x 4 a obowiązki dzielimy na 4 osoby.

Zwierzak w domu – cel wyższy!

Mąż i ja wyrastaliśmy w domach, w których były zwierzęta – psy. Naszym głównym celem było stworzenie również naszym dzieciom warunków do rozwoju empatii, obowiązkowości, opiekuńczości, wrażliwości, tolerancji, więzi i bezwarunkowego kochania.

Podczas naszych rozmów pojawiły się również obiekcje. A co jeśli…? Jeśli będzie zostawiał wszędzie włosy? Jeśli będzie wskakiwał na stół? Jeśli będziemy wyjeżdżać? Jeśli zniszczy meble? Jeśli…? Jeśli…?

Jak mówi Zig Ziglar „Przeszkody, to rzeczy, które widzimy, gdy odwracamy wzrok od celu?

Zaczęliśmy zatem szukać rozwiązań. Rozmowy ze znajomymi i polecona książka „Jak wytresować kota?” Dawida Ratajczaka były bardzo pomocne.

Problem włosów kota rozwiązaliśmy rolką do ubrań i regularnym odkurzaniem. Problem kota na stole rozwiązaliśmy spryskiwaczem do wody, którego nie lubi, więc jak ma pokusę zdobycia stołu to reagujemy psiknięciem w pyszczek. Problem wyjazdów rozwiązaliśmy następująco: albo zabieramy Codiego ze sobą albo zostawiamy ze znajomymi lub rodziną. Problem niszczenia mebli rozwiązaliśmy wybieganiem kota w codziennej zabawie.

Niezależnie od celu warto jednak pamiętać również o zdrowiu i uwzględnić potencjalne alergie.

Szkoda faszerować dzieci lekami w imię empatii, obowiązkowości, opiekuńczości, wrażliwości, tolerancji, więzi i bezwarunkowego kochania. Wtedy warto znaleźć inny sposób, by mogło te cechy rozwijać.

Pozytywny wpływ zwierząt na rozwój dziecka.

Zwierzęta przyciągają uwagę dzieci i mogą mieć na nie bardzo pozytywny wpływ. To zauważył już dawno Disney tworząc takich bohaterów jak Myszkę Miki czy psa Pluto.

Znaczenie obcowania dziecka ze zwierzętami od dawna poruszane jest również przez badaczy i psychologów, którzy zwracają uwagę na to, że opiekowanie się w dzieciństwie zwierzęciem może wyrobić u dziecka większą wrażliwość na uczucia i postawy innych ludzi, nauczyć tolerancji i odpowiedzialności, samoakceptacji i panowania nad sobą. Ulubione zwierzęta mogą też bezpośrednio sprzyjać rozwojowi emocjonalnemu dziecka, będąc stałym źródłem przyjaźni i radości.

Towarzystwo zwierząt ma wpływ na rozwój dziecka – fizyczny, emocjonalny, społeczny czy nawet intelektualny (Kremer,1995; Kosmicki, 1997). Działa również antystresowo (Ilman, 1995).

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci!

Przyzwyczajenia i wiedza nabyta w młodości decydują o późniejszych zachowaniach i cechach człowieka. Okazuje się, że wychowanie ze zwierzętami ma duży wpływ na emocje i uczucia w dorosłości. Osobowość dziecka kształtuje się od najwcześniejszych chwil pod wpływem trzech czynników: genetycznego (50%), środowiskowego (10%) oraz związanego z własną aktywnością podejmowaną w sposób celowy i wolny (40%), (Źródło: Sonja Lyubomirsky, „Wybierz szczęście”).

Dlatego ważne jest, aby rodzice już od samego początku starali się dostarczać swoim dzieciom wielu różnorodnych bodźców do rozwoju.  A takich bodźców cudownie dostarcza wychowywanie dzieci z czworonogami.

Z czasem rolą rodziców jest stawianie przed dziećmi wyzwań, oczywiście dostosowanych do ich wieku i możliwości, z którymi dziecko powinno się zmierzyć samodzielne, dzięki czemu ma szansę uczyć się odpowiedzialności.

Codi jest wspaniałym przykładem i pomocnikiem dla nas, rodziców w nauce dzieci samodzielności i odpowiedzialności. Mamy wyznaczone konkretne dni, kiedy dzieci i my opiekujemy się kotem i zdajemy obowiązki „komisyjnie”. Pilnujemy się nawzajem.

Zwierzak łagodzi obyczaje w rodzinie!

Obcowanie ze zwierzakiem również pozytywnie dotyka nas dorosłych, rodziców
Zwierzaki przypominają nam o łagodności, pieszczotach, zabawie, miłym tonie, trosce i granicach jakich nie chcemy aby przekraczały. To „zwierzęcy uniwersytet”, na który ja z refleksją uczęszczam i zachęcam innych rodziców. Przez analogię, jak zwierzak coś zbroi warto pomyśleć o swoim zachowaniu w podobnej sytuacji wobec własnego dziecka. Może się okazać, że własne dziecko czasami  z automatu traktujemy bardziej surowo niż własnego zwierzaka?  Po to są zwierzaki aby pomóc nam w łagodzeniu obyczajów w rodzinie.

Zwierzak – mieć albo nie mieć? – oto jest „szekspirowskie” pytanie!

Obecność zwierząt w codziennym życiu dzieci może mieć zatem ogromne znaczenie. Tu również pojawia się dualizm, jak we wszystkim. Z jednej strony „zwierzę – przyjaciel”, jako codzienny obowiązek, z drugiej, jako „wspaniały przyjaciel”, przytulanka, towarzysz zabaw na dobre i na złe – może stać się lekiem na niepokoje i troski, rozwijać opiekuńczość, odpowiedzialność czy wrażliwość u dziecka na innych ludzi.

Napisz do nas – goen@goen.pl:

  1. Jak sądzisz, dlaczego rodzice boją się wziąć zwierzaka do domu?
  2. Jak Ty rozwiązałeś/łaś kwestię posiadania zwierzaka?
  3. Jeśli masz pytania, wątpliwości  – napisz – na wszystkie odpowiemy – bądźmy w kontakcie.

Pozdrawiam,

Bogna Gąsiorowska
Trener Rozwoju Dziecka i Rodzica